
Jako osobie poruszającej się na wózku, trudno mi znaleźć spodnie, które naprawdę dobrze leżą — ale te nie mają uciążliwych szwów z tyłu i są po prostu idealne. Świetnie wyglądają, a zintegrowany pasek jest bardzo praktyczny — zarówno na co dzień, jak i w skałach.
Uwielbiam je zakładać na wspinanie w plenerze — to dowód na to, że funkcjonalność może iść w parze z wygodą.

AGREST to dla mnie przede wszystkim polska marka oraz ludzie którzy wkładają wiele wysiłku w to, by szyć rzeczy dobre jakościowo i nie idą na łatwiznę. Nie jest to łatwa droga przez rynek i bardzo szanuję taką filozofię. AGREST to nie masowa produkcja, to małe dzieła tworzone z sercem i dbałością o szczegóły.

Przez całe życie marzyłem o spodniach, których nie będę chciał wymieniać na inne. Obecnie mam sześć par takich.

Nigdy nie byłem fanem długich spodni. Zawsze wolałem wspinać się w szortach – nawet zimą. Dla mnie swoboda ruchu jest kluczowa, a do niedawna nie znalazłem niczego, co łączyłoby prawdziwy komfort z trwałością. To się zmieniło, gdy po raz pierwszy założyłem spodnie AGREST. Do wspinaczki z dolną asekuracją model RUNOUT oferuje idealny balans – swoboda ruchu i wytrzymałość dokładnie tam, gdzie trzeba. Przy boulderingu i na co dzień sięgam po GIBBON ULTRA. Noszę je niemal codziennie – są niesamowicie wygodne, a styl naprawdę mi odpowiada. Zespół AGREST jest wyjątkowy. Ich znajomość produktów, materiałów i rozmiarów była bezbłędna. To, co naprawdę ich wyróżnia, to nie tylko jakość wykonania, ale troska, jaka za tym stoi – każda para jest indywidualnie szyta, z możliwością dopasowania rozmiaru i koloru, a jeśli coś stanie się ze spodniami, mogą je nawet naprawić. To zupełnie nowy poziom obsługi.

Mnie spodnie AGREST RUNOUT wiele razy uratowały 4 litery. Raz opuszczany nadziałem się na uschniętą grubą sterczącą do góry gałąź w Kyparysi i uratowały mnie mocne kevlarowe wzmocnienia, kolejny raz jako jedyny z Wadi Rum wracałem z całymi majtami, gdy kolegom spodnie na piachu potargały się na wylot, a u mnie cało, i wiele razy gdy szwajcarski softshell grzał gdy było zimno i chłodził gdy było ciepło.
O lokalizacji zamykanej kieszonki na telefon nie wspomnę, bo widziałem już kilka wypadających komórek w przepaść, gniecionych szybek czy dociskanych przez uprząż telefonów. Za to lubię te spodnie.

Jako fotograf wspinaczkowy, który spędza długie godziny w skałach i górach, przetestowałem wiele - nieraz drogich, markowych modeli spodni - z pełnym przekonaniem polecam spodnie AGREST RUNOUT. To najlepiej przemyślane spodnie, z jakimi miałem do czynienia – niezwykle wygodne, trwałe i świetnie zaprojektowane, wykonane ze znakomitego materiału. Sprawdziły mi się zarówno podczas dużych, trudnych i wymagających sesji fotograficznych w górskich ścianach, na sportowych drogach w skałkach ale też bardzo lubię je nosić na rekreacyjnych spacerach z psem po beskidzkich szlakach.
W produktach AGREST widać, że tworzą je ludzie, którzy kochają góry, wspinanie i wiedzą na podstawie swojego wieloletniego doświadczenia, czego potrzeba wspinaczom.

Jako międzynarodowy route setter jestem ciągle w ruchu. Spodnie AGREST towarzyszą mi w szeregu aktywności – czy to na zawodach, podczas boulderingu, wspinaczki z liną, czy w podróży między krajami. Zdecydowanie stały się one niezbędnym elementem zarówno mojego sprzętu, jak i mojego stylu życia. Nosiłem je w każdych warunkach: szlifując uszkodzone śruby, ocierając się o chropowate struktury na slabach, wykonując dynamiczne koordynacyjne przestrzały, czy po prostu wychodząc na drinka do miasta. Bardzo niewiele ubrań jest w stanie wytrzymać taki poziom zużycia, a jeszcze mniej pozostaje wygodnych i stylowych z czasem. Ale spodnie AGREST znoszą to wszystko – bez mrugnięcia okiem. Są niezwykle wytrzymałe, doskonale skrojone i zachowują swój kształt i jakość nawet po intensywnym użytkowaniu. Szczerze mówiąc, używałem ich mnóstwo, a nadal są w świetnej formie – gotowe na kolejny międzynarodowy sezon route settingowy.
Ogromne brawo za stworzenie produktu, który spełnia wszystkie wymagania: funkcjonalność, trwałość, wygodę i styl. Dla mnie to idealna para spodni – do pracy, do wspinaczki i na co dzień.
Ponadto, w każdej robocie związanej z ustawianiem dróg wspinaczkowych – czy to na zawodach, czy przy komercyjnym route settingu – jest jedno narzędzie, o którym nigdy nie zapominam: moja Torba Routesetterska HOLD SHOOTER od AGRESTu. To jak moja łódź podczas burzy. Od rana do wieczora mam ją przypiętą do pasa i szczerze mówiąc, nie mógłbym się już bez niej obejść. Noszę w niej wszystko, czego potrzebuję: śruby, podkładki, bity, szczypce, wkrętaki, markery… wszystko jest starannie zorganizowane w jej licznych kieszeniach o różnych rozmiarach. Pas jest niezwykle wygodny, co jest kluczowe, gdy spędzasz cały dzień na ścianie, wspinając się w górę i w dół, wkręcając i testując. Nosiłem ją na ścianach na całym świecie, w każdej pozycji i w każdych warunkach, i nigdy mnie nie zawiodła. Nawet z wiertarką w środku, albo gdy główna kieszeń jest w pełni załadowana, trzyma się, pozostaje na miejscu i działa bez zarzutu. Wytrzymała, przemyślana, wszechstronna – ta torba to bez wątpienia kluczowy element mojego ekwipunku. Podąża za mną wszędzie.

Są spodnie, które wytrzymają więcej niż niejeden sezon. Spodnie, które nie rozprują się w piaskowcowcyh rysach, czy górskich kominach i nie poddadzą po latach użytkowania. Agrest to marka, która stawia na trwałość – prawdziwą, sprawdzoną w skałach, nie na papierze. Szyte lokalnie, w Krakowie, przez wspinaczy z ogromną pasją. Nie ma tu kompromisów ani przypadków – każdy szew, każdy materiał, każdy krój jest przemyślany i przetestowany w boju. Właśnie dlatego postawiłem na agresty od wielu lat.
Model RUNOUT? Absolutny klasyk. Spodnie, które po kilku latach intensywnego użytkowania (w górach, szkoleniach, piachach itp.) dalej mi się trzymają!
Model SKILLER ADR? Nasz wspólny projekt stworzony z myślą o rysach i piaskowcach – niezniszczalny.
W czasach, gdy wszystko się psuje, AGREST robi rzeczy na lata. A to – w moim świecie – znaczy naprawdę dużo.

Wstyd powiedzieć, w spodniach CRUXBREAKER JEANS nie chodzę tylko spać Zawsze lubiłem luźne elastyczne spodnie, uwielbiałem również jeans a teraz mam combo! Moja żona cały czas myśli, że wciąż chodzę w jednej parze a ja mam ich z cztery!
Przyjdzie czas, kiedy będę musiał się jej przyznać do swojej słabości. Będzie zazdrosna ...